
Zamówiliśmy dzisiaj krzesła biurowe, hokery i krzesła. Przyszły razem, zapakowane w specjalną piankę. Rozpoczęliśmy otwieranie drewnianych skrzyń, użyliśmy do tego łomu. Skrzynie najpierw płynęły w kontenerze statkiem, potem jechały pociągiem, by dotrzeć do nas samochodem. Skrzyń było sto dwadzieścia dwie. Wypalone inicjały "RD" były wyraźnie widoczne na jasnym drewnie. Scianka odskoczyła i z trzaskiem upadła na podłogę, rozsypując wokół tysiące piankowych kulek. Krzesła biurowe to jednak ciężka sprawa.